12620403_10208236544382357_645965011_o

Hummus, za’atar i granaty

Lubię sobie wyobrażać smak dania czytając dany przepis. Od książki “Hummus, za’atar i granaty” kręci mi się w głowie. Kuchnia libańska jest taka aromatyczna, czuję jej zapach wszędzie. Przyprawy nie są tu dodatkiem, są na równi ze składnikami dania.

Książki kulinarne

Kupuję dużo książek kulinarnych, a raczej kupowałam dużo. Teraz je mocno selekcjonuję, rozważając zakup nowej pozycji. Często kupowałam książki dla zdjęć, czasami dla nazwisk znanych z gastronomicznej branży. Dużo książek kulinarnych na rynku wydawniczym jest do oglądania. Piękne wydania, piękne zdjęcia, ale przepisy nie do odtworzenia w warunkach domowych. Zazwyczaj to przez skomplikowane składniki, nie do dostania w zwykłym supermarkecie, wymagają zakupu w specjalistycznym sklepie czy online.

Przykładowo nad książkami np. Jamesa Oliveira pracuje sztab ludzi, nie czuć w nich prawdziwej osoby.
Książki restauratorów tworzone są zazwyczaj na jeden wzór, pyk-pyk, przepis-zdjęcie. Nierzadko wydawcy korzystają z banków zdjęć i gotowych przepisów. To pozycje niewarte zakupu.

Hummus, za’atar i granaty

Książka “Hummus, za’atar i granaty” ma piękne zdjęcia. To Samar je stylizowała, to ona zbierała przepisy, których jest ponad 140.
Na palcach jednej ręki mogę policzyć składniki w książce “Hummus, za’atar i granaty”, których nie dostaniecie w pobliskim sklepie. A jeżeli w przepisie pojawia się ten problematyczny składnik, trudny do znalezienia, to autorka podaje dokładną instrukcję, gdzie go znaleźć.

Samar pilnuje, by nie dodawać sody do hummusu.

Powiem wam, że zazdroszczę Samar korzeni libańskich. Tych wakacji, smaków, wspólnych posiłków. Jedzenia, które zrzesza ludzi. Jedzenia tworzonego po to, by miało cieszyć. W prawie każdym przepisie jest wzmianka czy wspomnienie z Libanu. Ta książka to ukoronowanie pasji i historii jaką niesie.

Uwielbiam książki kucharskie, które są jednocześnie gawędami o jedzeniu, pamiętnikami autorów, opowieściami o dawnych czasach, tradycjach. “Hummus, za’atar i granaty” spełnia wszystkie moje oczekiwania. Kuchnia libańska bazuje na sezonowości, jest zdrowa i niebanalna.

Samar Khanafer w Londynie

Wczoraj miałam przyjemność spotkać się z Samar w Londynie. W “ulubieńcach grudnia” wspomniałam wam o jej blogu. Dzięki temu wpisowi udało mi się skontaktować z Samar i umówić na spotkanie.
Samar okazała się przesympatyczną dziewczyną, a same spotkanie będę wspominać bardzo miło. Mój egzemplarz „Hummus, za’atar i granaty jest” jest podpisany przez Samar. Będzie leżał w honorowym miejscu, choć częściej będzie używany, bo bardzo dużo dań z tej pozycji muszę przygotować.

12546291_10154900601223532_1426500761_o

12620356_10154900601228532_522479727_o

Niestety, nie poprosiłam wcześniej narzeczonego, by ustawił mi aparat do zdjęć, więc nie są najlepsze. Co to za blogerka, która nie umie obsługiwać lustrzanki?:) Zdjęcia są do poprawki, co oznacza, że nasze drogi z Samar muszą się jeszcze skrzyżować.

A Wy czego zazwyczaj oczekujecie zaglądając do książki kucharskiej?